21 sierpnia 2011

Jesteśmy starzy, jak morze, albo jak słońce. Albo starsi niż Bóg i chaos z którego zrodzili się rzymscy bogowie. Siedzimy na plaży, siedzimy razem w starości spowici z żukami w miejscach na oczy. Tak bardzo czarnymi, od widoków gór i jezior pomiędzy nimi. Jesteśmy osobowością aksjologiczną, estetyczną, homerycką. Jesteśmy zdobyczą medycyny w zakresie dzielenia duszy na dwoje. Mamy te same ubrania, zwoje mózgowe i protezy w zębach, tych samych. Fale myją nam stopy, czepiają się ich kraby szczękocac szczypcami. Deszcz nad nami rozdziela nam kropel po równo, a śmierć będzie musiała odpuścić, nie zetnie dwóch osób naraz.