rzecz biorąc zgnije na wiór od wilgoci
polami przykryjesz mnie rześką trawą
otulisz i zapłaczesz rozlewnie
zostaną skarpetki i ślady na blacie po
rozlanym vinegrette na kuchennym stole bo
zawsze robiłem wszystko na największym gazie
a wiersze rozwiesisz jak pranie za oknem
jak myśli rozścielisz na ziemi by każdy
kto przejdzie dotykał innego umysłu
i wspomnisz przez święta jak bardzo mi bylo
do śniegu bliżej niż do upału