21 sierpnia 2011

Szedłem na Górę Awajów,
gdzie śpiewa wiatr,
gdzie pachnie od gwiazd,
gdzie magia to
nie tylko duch poruszający wieszaki w szafie.

Na Górze Awajów włosy to nie tylko powłoka ludzkich głów,
to atomy gondoli na których pływasz ty i czasem ja.
Tam dłonie to czysty majstersztyk zła,
a grzech jest zazdrością Boga.
Tam nigdy istoty nie czuły zapachu skoszonych traw.
Krainy szczęścia i miłości na Górze Awajów
są dalej niż dojść możesz ty i czasem ja.

Idziemy, idę sam ja.
Skoszonych traw zapachu na Górze Awajów mogę poczuć tylko idąc sam.