wiatr w oczy pod kryptonimem zachodzące słońce
i oszukiwanie samego siebie
to wszystko co wyczytać mogę z fusów
kawy której tak nienawidzę
i mimo że nie czuję się ważny jak wiosna co wraca
to stając przed lustrem patrzę na usta które
na nowo i znowu układają się w kształt trochę
droższego medalionu
dzieje się
dokonuje
przeskakuje
i odlatuje
pokazuje
naucza
zabiera
i zakazuje